Pomiar światła w niekorzystnych warunkach

Z poprzedniego artykułu dowiedziałeś się, że światłomierz w Twoim aparacie świetnie radzi sobie ze zrównoważonymi scenami, to znaczy takimi, gdzie nie ma znaczącej przewagi świateł i cieni względem siebie. Dowiedziałeś się również, że sceny typu śnieżny krajobraz, czy czarny kot na czarnym kocu, mogą przysporzyć sporo problemów podczas ustalania właściwych parametrów ekspozycji gdyż są mylące dla światłomierza. Mając do czynienia z takimi scenami powinniśmy wziąć sprawy w swoje ręce i albo przełączyć aparat w tryb manualny, albo przynajmniej skorzystać z opcji kompensacji ekspozycji.

Zakładając, że jesteś osobą, która chce się rozwijać w kierunku świadomego i kreatywnego fotografowania (tak przecież jest skoro czytasz ten blog), to skoncentruję się na opcji trudniejszej, ale przynoszącej więcej satysfakcji, czyli na trybie manualnym z pomiarem światła w trybie punktowym.

Jeżeli jesteś osobą początkującą, to wyjaśnię tylko, że w większości aparatów cyfrowych średniej klasy mamy do wyboru 3 tryby pomiaru światła:

Omówię je wszystkie w osobnym artykule. Dziś skoncentrujemy się na pomiarze punktowym.

Zanim wyruszysz w plener w celu przetestowania metod opisanych w tym artykule, warto poznać nieco dokładniej swój aparat pod kątem pomiaru światła. Mój opis oparty będzie o aparat, którego używam, czyli Olympus E-500, jednak ogólne zasady są takie same również w innych aparatach i posiłkując się instrukcją swego aparatu na pewno będziesz w stanie znaleźć odniesienie do swojego sprzętu.

Mając tą świadomość, że światłomierz zachowuje się poprawnie w sytuacjach, kiedy średnia ilość światła odbitego od sceny równa jest średniej wartości tonalnej mamy do wyboru przynajmniej 2  (a nawet 3) drogi, które opisze poniżej

Droga pierwsza – łatwa.

Używając punktowego pomiaru światła, szukamy w naszej scenie obszaru odpowiadającego średniej wartości tonalnej. Ze swego doświadczenia wiem, że dość dobrze w tej kwestii sprawdza się, czyste, błękitne niebo (ale trzeba uważać, gdyż niebo o różnych porach dnia ma inny odcień). Fotografując np. krajobraz zimowy, przełącz tryb pomiaru światła na punktowy, skieruj obiektyw w stronę nieba i zapamiętaj parametry ekspozycji (w pamięci swojej lub aparatu używając przycisku blokady ekspozycji – u mnie przycisk AEL – sprawdź w instrukcji).

Następnie przekadruj na fotografowaną scenę, ustaw ostrość i pstryk. A co, jeżeli niebo nie jest błękitne, jest zachmurzenie, spada deszcz meteorów lub 100 innych powodów, dla których nie możesz mierzyć światła ‘na niebo’? Wówczas rozważ pomiar światła w innych obszarach sceny, które są swoim odcieniem zbliżone do średniej wartości tonalnej. Już nie ze swego doświadczenia, ale z literatury, wiem, że mogą to być:

  • ściany z czerwonej cegły
  • zielona trawa w słońcu
  • wyblakłe szare budynki
  • średnio oświetlone szare skały i kamienie
  • ciemna lub opalona skóra lub jasna skóra w cieniu

Jak widzisz wybór jest dość spory, a może być jeszcze większy, jeżeli dołożysz do tego własne elementy, które poznasz wraz ze zdobywaniem doświadczenia.

 nad zalewem w Supraślu

Ta kontrastowa scena mogłby przyspożyc sporo problemów. Zastosowanie pomiaru światła na niebo pozwoliło uzyskać błękitny kolor nieba, jak i szczegóły na piasku.

Droga druga – trudniejsza.

Jeżeli pomimo wszystko nie masz ‘pod ręką’ takiego obszaru, który odpowiada średniej wartości tonalnej, co wtedy? Jak mówi stare przysłowie fotografów: „Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się znajdzie”. W takiej sytuacji zmierzysz światło w obszarze o znanych pod względem ilości odbijanego światła właściwościach (np. własna dłoń, którą dobrze jest mieć przy sobie), a następnie dokonasz korekty ekspozycji. O ile skorygować ekspozycję? To oczywiście zależy od tego, czego użyjesz do pomiaru. Jeżeli używasz własnej ręki oświetlonej tym samym światłem, co fotografowany obiekt, to zwykle wystarczy skorygować ekspozycję +2/3EV. W przypadku śniegu, będzie to ok. +2EV, natomiast mierząc ‘na zielone’ (np. liście) korygujemy ekspozycję -2/3EV.

Nasuwają mi się tu 2 pytania, które mógłbyś mi zadać:

  1. Jak technicznie dokonać korekty ekspozycji o np. 2/3Ev bez konieczności żmudnego przeliczania czasu naświetlania i przysłony?
  2. Czy mierząc światło odbite od własnej ręki uzyskamy dobre rezultaty pamiętając, że każdy może mieć inny odcień skóry.

Odpowiedź na pytanie pierwsze jest zapewne znana przez wszystkich, którzy już dość dobrze znają swój aparat, może być jednak kłopotliwa dla tych, którzy mają swoja pierwszą cyfrówkę od kilku dni czy tygodni. Pracując w trybie M (bez automatyki) na wyświetlaczu aparatu (oraz w wizjerze w niektórych aparatach) masz skalę, która pokazuje różnicę, pomiędzy obecnymi nastawami ekspozycji, a nastawami sugerowanymi przez światłomierz. Chcąc, zatem zrobić pomiar, np. ‘na własną rekę’ z kompensacją +2/3Ev, musisz ustawić tak czas i przysłonę w aparacie, aby na skali uzyskać wynik +2/3Ev. Oznaczać to będzie, że klatka zostanie naświetlona jaśniej.

 

na poniższym obrazku widac jak wygląda ekran Olympusa E-500
 na niebiesko zaznaczona jest skala o której pisałem,
a wartość kompensacji jest również wyrażona liczbowo, w tym wypadku +2,3 (czyli 2 i 1/3Ev)

IMG_6723

Odpowiedź na pytanie drugie jest nieco bardziej skomplikowana. Oczywiście, że trafność pomiaru jest uzależniona od odcienia skóry i jest z góry obarczona pewnym błędem. Co zrobić, aby ten błąd zminimalizować? Można sprawdzić metodą eksperymentu liczbę Ev, o którą należy skorygować ekspozycję dla własnej dłoni.

Oto krótki przepis jak to zrobić. Przydałby się statyw, ale przy odrobinie gimnastyki, bez statywu tez można to zrobić.

  1. Weź biała kartkę i połóż ją w równomiernie oświetlonym miejscu.
  2. Ustaw aparat w tryb M z punktowym pomiarem światła
  3. Teraz musisz ustawić takie parametry ekspozycji, przy których kartka będzie maksymalnie naświetlona, ale jeszcze nieprześwietlona. Aby to zrobić, skieruj aparat na kartkę, ustaw parametry ekspozycji tak, aby podziałka na skali pokazywała +3Ev i wykonaj zdjęcie.
    1.4F5.6
     Na podglądzie sprawdź, czy na zdjęciu są prześwietlone punkty (będą błyskać na czarno, przy odpowiednio ustawionym trybie poglądu – sprawdź w instrukcji). Jeżeli zdjęcie jest prześwietlone (przy +3Ev na pewno będzie) skoryguj ustawienia o -1/3Ev i zrób kolejne zdjęcie i znowu sprawdź, czy są błyskające obszary.
    IMG_6724
    Postępuj w ten sposób tak długo, aż uzyskasz pierwsze zdjęcie bez prześwietleń. Sprawdź, jaką liczbę pokazuje ci skala na wyświetlaczu (u mnie jest to +2,3Ev).
    1.6F5.6
    W ten sposób określiłeś krańcową wartość korekty ekspozycji, przy której Twój aparat jeszcze nie prześwietla. Wartość ta jest różna dla różnych aparatów, ale zwykle ‘cyrkluje’ w okolicach +2Ev. Zapamiętaj ją, przyda Ci się później.
  4. Teraz na kartce połóż dłoń i zmierz światło. Odczyt na skali pokaże Ci właściwą wartość korekty ekspozycji dla twojej dłoni. U mnie +0,3Ev (czyli 1/3 Ev)

Wiatrak

Ramię starego wiatraka w deszczową pogodę mogłby zmylić niejeden światłomierz, a zdjęcie mogłoby zostać prześwietlone.

Dlatego wcześniej zmierzyłem światło na mojej dłoni i skompensowałem ekspozycję o +0,3Ev

 

 Droga trzecia – tak samo trudna/łatwa jak druga.

Jest jeszcze jeden ciekawy sposób, polegający na pomiarze światła w najjaśniejszym punkcie sceny. Potrzebna jest w tym przypadku liczba korekty ekspozycji uzyskana dla białej kartki w wyniku powyższego eksperymentu. Mając określoną tą liczbę dla swego aparatu, dokonujesz pomiaru światła w najjaśniejszym punkcie sceny, np. na białej koszuli, sukience, jasno oświetlonej białej ścianie i ustawiasz parametry ekspozycji z korektą równą liczbie z eksperymentu (u mnie +2,3Ev). W ten sposób, scena zostanie naświetlona w taki sposób, że najjaśniejsze jej obszary zostaną naświetlone najmocniej, ale bez obawy o prześwietlenie.

Brama wjazdowa

Zasosowałem tu pomiar punktowy na najjasniejszy punkt (zaznaczony na zdjęciu), po czym skompensowałem ekspozycję o +2,3 eV. W tej sposób, zdjęcie jest naświetlone najjaśniej, jak się da, bez prześwietlenia żadnej częsci kadru.

Zastosowanie tej metody może być ryzykowne w przypadku scen o przewadze cieni nad światłami, w których nie występują jasne obszary.

Są jeszcze inne metody używane podczas określania właściwych parametrów ekspozycji np. pomiar na szarą kartę czy przy użyciu histogramu, ale o tym może napiszę innym razem, jeżeli ktoś jest zainteresowany.

A jakie metody Ty stosujesz do pomiaru światła w niekorzystych warunkach oświetleniowych? Napisz w komentarzach.

Co widzi twój światłomierz, czyli podstawy pomiaru światła.

Niezależnie od tego, czy fotografujesz cyfrowym kompaktem, czy lustrzanką, na 100% twój aparat posiada wbudowany światłomierz. Niezależnie od tego, jakiego trybu używasz, światłomierz przed każdym uruchomieniem migawki ‘odwala kawał dobrej roboty’. Nawet używając trybu manualnego (z wyłączoną automatyką), w większości aparatów, aparat pokazuje różnicę pomiędzy twoim własnym ustawieniem parametrów ekspozycji, a ustawieniem sugerowanym przez logikę światłomierza.

Skoro ten światłomierz to taki fajny gość to po co się nim w ogóle przejmować i zawracać sobie głowę? Niech sobie robi swoje, a my będziemy robić swoje. Spytamy go jak ustawić czas i przysłonę, on nam odpowie, robimy zdjęcie i po sprawie.

Niestety, nie w każdej sytuacji to się sprawdzi. Pan Światłomierz, rzeczywiście ma sporą wiedzę – wie, jakie parametry ekspozycji Ci zasugerować, na podstawie tego, co widzi przez obiektyw (mówimy o światłomierzach TTL, czyli takich, które mierzą przez optykę obiektywu – ang. Through The Lens). Jednak Pan Światłomierz ma jedną wadę (a może zaletę) – lubi wszystko uśredniać. Zakłada, że średnia ilość światła odbitego od całej sceny odpowiada średniej wartości tonalnej. Cóż to jest ta średnia wartość tonalna? Nie zagłębiając się w szczegóły, jest to ilość światła, która jest dokładnie w połowie pomiędzy absolutną czernią, a absolutną bielą (to spore uproszczenie, ale nie zamierzam Ci teraz za bardzo mieszać w głowie, dokładniej napiszę o tym w innym artykule). Spotkasz się również z określeniem, że średnia wartość tonalna odpowiada 18% szarości – czyli sytuacji, kiedy od obiektu zostaje odbite 18% światła.

Tak, więc w każdej sytuacji, kiedy rzeczywiście mamy do czynienia ze sceną, w której brak jest wyraźnej przewagi świateł nad cieniami lub odwrotnie, średnia ilość odbitego światła rzeczywiście będzie zbliżona do tych 18 procent i ‘Pan światłomierz’ zasugeruje nam poprawne parametry ekspozycji. Są jednak sytuacje, kiedy nasza scena ma przewagę świateł lub przewagę cieni (np. piasek na plaży, ośnieżone góry lub czarny kot na tle ciemnego muru). Takie sytuacje komplikują sprawę, gdyż rzeczywista ilość odbitego światła jest znacznie większa lub znacznie mniejsza od średniej wartości tonalnej (18%). Powoduje to, że nasz światłomierz wciąż podaje nam parametry ekspozycji tak jakby miał do czynienia ze średnią wartością tonalną. Co tak naprawdę się wtedy dzieje? Wtedy na zdjęciu zamiast śniegu białego mamy śnieg szary (obraz jest niedoświetlony), zamiast czarnego kota, mamy kota szarego (obraz jest prześwietlony).

Zrób sobie eksperyment.

Weź białą kartkę, umieść ją w równomiernie oświetlonym miejscu, np. gdzieś blisko okna. Zrób zdjęcie tej kartki w taki sposób, aby kartka wypełniała cały kadr. Tryb pracy aparatu ustaw najlepiej w tryb automatyczny.

whitecard

Jak widać powyżej, zdjęcie wyszło szaro. Potwierdza to histogram, jeden słupek umieszczony dokładnie pośrodku skali (a powinien być przecież skrajnie po prawej stronie) oznacza, że światłomierz tak dobrał parametry ekspozycji, jakby ilość światła odbitego od białej kartki odpowiadała średniej wartości tonalnej.

Teraz weź czarną kartkę (jeżeli nie masz kartki to weź cokolwiek, co ma jednolitą czarną powierzchnię, np. worek na śmieci). Zrób zdjęcie w podobny sposób jak dla białek kartki? Jaki jest rezultat?

blackcard

Jak widać, ponownie zdjęcie jest szare (tym razem aparat prześwietlił). Pionowy słupek na histogramie ponownie jest w pobliżu środka skali, a powinien być skrajnie po stronie lewej. Światłomierz ponownie założył, że ilość odbitego od kartki światła wynosi 18%, kiedy w rzeczywistości było to może 10%.

Co zatem zrobić, aby śnieg był biały, a kot czarny? Mysimy skorygować ustawienia ekspozycji, które sugeruje nam światłomierz. W przypadku śniegu, czy piasku na plaży należy wymusić, aby aparat wpuścił więcej światła, wydłużamy czas naświetlania lub/i zmniejszamy wartość przysłony. W przypadku scen, gdzie przeważają cienie robimy odwrotnie – skracamy czas lub/i zwiększamy wartość przysłony. Generalnie większość aparatów posiada mechanizm kompensacji ekspozycji, który m.in. do tego właśnie służy, aby korygować parametry ekspozycji w przypadku scen, które mogą zmylić światłomierz.

Jeżeli interesuje Cię ten temat, napisz w komentarzu, a napiszę ciąg dalszy tego artykułu zawierający więcej szczegółów.