7 prostych technik, które radykalnie wpłyną na jakość Twoich portretów rodzinnych

Portret rodzinny?W dzisiejszym artykule przedstawię Ci kilka naprawdę bardzo prostych technik, które RADYKALNIE wpłyną na jakość Twoich rodzinnych portretów grupowych.

Ten rodzaj portretu, który przedstawia więcej niż jedną osobę na zdjęciu jest chyba najczęściej wykonywanym portretem na świecie. Przecież z każdej wycieczki czy urlopu przywozimy mnóstwo tego typu ujęć.

Czy są to wartościowe zdjęcia?

Oczywiście, mają one swoją wartość pamiątkową. Nam, kreatywnym i ambitnym fotografom, to jednak może nie wystarczyć. Chcemy aby nasze zdjęcia wyróżniały się spośród tysięcy nieprzemyślanych pstryków.

Dążymy do tego, aby nasze zdjęcia posiadały to coś, to przykuwa uwagę na dłużej, to coś to sprawi, że osoby sfotografowane poproszą cię o wykonanie kolejnych zdjęć.

Techniki, które dziś opiszę nie są w żaden sposób związane ze sprzętem. To zupełnie nie ważne czy będziesz fotografować lustrzanką, czy kompaktem. To techniki, dzięki którym Twoje zdjęcie zrobione komórką może okazać się lepsze i wyglądające profesjonalniej od zdjęcia wykonanego lustrzanką z portretowym obiektywem. Dlaczego? Ponieważ te techniki dotyczą wyłącznie sposobu ustawienia fotografowanych osób? To proste techniki, ale bardzo skuteczne. Czy będzie łatwo? Niekoniecznie. Czasem nakłonienie kilku osób do przyjęcia określonej pozy może być trudniejsze niż Ci się wydaje, szczególnie gdy fotografujesz dzieci, ale warto próbować. Czasem wprowadzenie tylko kilku drobnych modyfikacji w ustawieniu fotografowanych osób diametralnie zmienia klimat zdjęcia.

Poniżej przedstawię 7 prostych zasad. Jeżeli zastosujesz przynajmniej połowę z nich, już zauważysz efekty – nie tylko ty.

Zanim jednak przejdę do konkretów, warto abyś odpowiedział sobie na pytanie. Po co fotograf ustawia modeli do zdjęcia? Odpowiedź niektórych zaszokuje. Otóż nie po to aby zdjęcie było lepsze! Po to aby model wyglądał na zdjęciu lepiej. W momencie jak model zrozumie po co te wszystkie zabiegi i Twoje polecenia “głowa nieco w lewo”, “ramiona wyżej”, “nos do góry” itp, jak będzie świadomy, że to po to aby on wyglądał na zdjęciu lepiej, wtedy zaczniecie grać do jednej bramki i uwagi typu “długo jeszcze?” więcej się nie powtórzą.

Zasada 1. Szukaj trójkątów.

Ta zasada dotyczy wyłącznie grupy minimum 3 osobowej. Jeżeli masz na zdjęciu 3 osoby, ustaw je tak, aby ich głowy utworzyły trójkąt (niekoniecznie równoboczny). Jeżeli jest więcej niż 3 osoby, twórz grupy trójkątów i układaj te grupy obok siebie (przykłady zobaczysz na filmie poniżej). Ten sposób kompozycji pozwala na uniknięcie dużych pustych przestrzeni pomiędzy osobami, a fotografowane osoby będą bliżej siebie przez co łatwiej ukazać można będzie relacje rodzinne.

Zasada 2. Przechyl głowy

Mama i córka

Technika prosta, zarówno w wykonaniu jak i w przekonaniu modeli do zajęcia odpowiedniej pozy. Jeżeli masz na zdjęciu 2 osoby, niech obie osoby delikatnie przechylą głowy w swoją stronę. Zwiększy to odczucie bliskości i intymności w portrecie rodzinnym i jednocześnie sprawi, że osoby nie będą stały jak 2 kołki. Ta prosta technika sprawia, że fotografowane osoby wyglądają na zdjęciu jak członkowie jednej kochającej się rodziny, a nie jak prezes z główną księgową po spotkaniu zarządu ;-)

Zasada 3. Ustawiaj pod kątem.

Ta zasada ma bardzo praktyczne zastosowanie. Jeżeli płaszczyzna aparatu (matrycy, filmu) będzie równoległa do płaszczyzny ciała (pleców) osoby fotografowanej, to  na zdjęciu osoba może wyglądać nieco bardziej ‘przy kości’. Nikt nie lubi wyglądać ‘grubo’ na zdjęciu (nie tylko kobiety). Aby wyeliminować ten efekt wystarczy ustawić (czy usadzić) fotografowaną osobę pod pewnym kątem, tak aby jedno z ramion było bliżej obiektywu niż drugie. Model, w takiej sytuacji zmuszony jest aby obrócić głowę w kierunku obiektywu co zmienia kąt pomiędzy głową, a plecami i skutkuje zdecydowanie bardziej interesującym portretem. I nikt nie powie “na Twoich zdjęciach wychodzę grubo”

Zasada 4. Ukryj ręce

Ręce są źródłem problemów w portretach rodzinnych. Nigdy nie wiadomo co z nimi zrobić, a większości przypadków jest ich 2 razy więcej niż fotografowanych osób.  Ręce wprowadzają pewien chaos do kompozycji, dlatego warto zwrócić na nie nieco uwagi zanim naciśniemy spust migawki. Najlepszym rozwiązaniem jest umieszczenie rąk w takim miejscu, aby po prostu nie było ich widać na zdjęciu. Dzieci mogą schować ręce do kieszeni, mężczyźni mogą skrzyżować ramiona, kobiety mogą położyć ręce na kolanach kładąc jedną rękę na drugiej (oczywiście w pozycji siedzącej). Jeżeli jest to umówiona sesja i możesz zasugerować ubranie, możesz poprosić aby fotografowane osoby miały np. koszule z długim rękawem.

Nie ma tu niestety jednej uniwersalnej metody. Ważne jednak aby mieć świadomość tego problemu i rozwiązywać go przynajmniej częściowo w zależności od możliwości w konkretnej sytuacji.

Zasada 5. Nie mów ‘sex’.

Są różne słowa, które należy wypowiedzieć w chwili robienia zdjęcia, aby na zdjęciu pokazały się zęby i promienny uśmiech. Niektórzy proszą o powiedzenie słowa ‘sex’ inni używają słów: ‘yes’ albo ‘cheese’. W zasadzie nieważne, jakie słowo zostanie wypowiedziane. W każdym z tych przypadków, kiedy poprosisz: a teraz powiedzcie ‘sex’  – osoby, które nie przepadają za obiektywem automatycznie się usztywnią – nawet nieświadomie. Wyczują, że to ten moment, w którym muszą wyglądać najlepiej, a ich ciało zademonstruje to zupełnie odwrotną reakcją, nienaturalnym wyrazem twarzy. Tego w portrecie rodzinnym nie chcemy. Portret rodzinny jest specyficzny, ma pokazywać rzeczywiste relacje pomiędzy członkami rodziny, a nie wymuszone uśmiechy. A więc nie uprzedzaj, kiedy robisz zdjęcie, zrób kilka ujęć w chwilach, które wydadzą Ci się odpowiednie.

Zasada 6. Na stojąco czy na siedząco?

Najlepiej tak i tak. Niech na zdjęciu będą osoby zarówno siedzące jak i stojące. Po pierwsze pomoże Ci to w zastosowaniu zasady pierwszej (szukaj trójkątów), a po drugie w naturalny sposób pomoże umiejscowić na zdjęciu osoby starsze i młodsze. Niech dziadkowie wygodnie usiądą, a dzieci i wnuki staną za i przed dziadkami. Powstaje w ten sposób pewna harmonia pomiędzy młodością i starością, a portret uzyska naturalny wygląd.

Zasada 7. Oczy nie w jednej linii.

Tą zasadę również warto łączyć z zasadą trójkątów. Ustawiaj trójkąty tak, aby oczy 2 osób nie znalazły się w jednej linii. Jeżeli fotografujesz tylko 2 osoby, również zróżnicuj poziom wzroku obu modeli. Łatwiej jest gdy obie osoby są różnego wzrostu. Kiedy fotografuje 2 osoby tego samego wzrostu, wtedy niech jedna z osób usiądzie, albo minimalnie przykucnie. Jak zauważysz na poniższym filmie można zrobić odstępstwa od tej zasady kiedy 2 osoby są dość daleko od siebie, lub kiedy fotografujesz bliźniaków.

Na koniec zapraszam Cie do obejrzenia krótkiego filmu, gdzie profesjonalny fotograf pokazuje w praktyce, jak stosuje niektóre z powyższych technik.
Jak zwykle czekam na komentarze.

Rozmowa z Markiem Waśkielem o fotografii podróżniczej i nie tylko.

[Sławomir Gawryluk] Marku, czy pamiętasz gdzie zrobiłeś swoją ostatnią fotkę? W Polsce, czy za granicą?

Marek Waśkiel

[Marek Waśkiel] Ostatnią fotkę?…, poczekaj chwilę, muszę sobie przypomnieć… W Polsce, jednak w Polsce. Ale wiesz taką zwykłą, w czasie testowania aparatu. Natomiast ostatnim dużym tematem była Macedonia. Byłem tam w końcu lipca.

[SG]: Jesteś dziennikarzem, historykiem, fotografem,  podróżnikiem, ojcem, mężem. Która z tych ról jest dla Ciebie najważniejsza?

[MW]: Wszystkie są ważne! Pozwalają na lepsze spojrzenie na to co robię. Z jednej strony są role, w których funkcjonujemy społecznie, a z drugiej strony zawodowo. Sądzę, aby móc spełniać się zawodowo, trzeba mieć poukładane wszystkie rzeczy związane z rodziną. Nie ma spełnienia zawodowego, jeżeli byśmy byli w konflikcie ze sprawami rodzinnymi. Moja rodzina zawsze mnie wspierała przy różnego rodzaju pomysłach. Myślę, że nie miałbym komfortu pracy, jeżeli nie miałbym spokoju rodzinnego. Jestem pewien, że stąd wynikają wszystkie inne, dobre sytuacje zawodowe. Chociaż oczywiście niezbędny jest kompromis. Wiedza historyczna przydaje się np. w czasie podróży aby zrozumieć np. podłoże współczesnych zachowań na Bałkanach itp.

[SG]: Jesteś w zasadzie fotografem podróżnikiem, bo fotografia podróżnicza jest Twoją domeną. Fotografia podróżnicza wymaga od fotografa znajomości wielu różnych technik, prawda? Fotografii portretowej, krajobrazowej, fotografii architektury, zbliżeniowej. Czy któraś z tych dyscyplin, które składają się na fotografię podróżniczą jest dla Ciebie szczególnie trudna i wciąż jest dla Ciebie wyzwaniem? Czy traktujesz je wszystkie na równi?

[MW]:  Wszystkie są równoprawne. Najbliższa memu sercu jest fotografia związana z człowiekiem, generalnie fotografowanie ludzi. Fotografia podróżnicza jest fotografią reportażową. Jak słusznie zauważyłeś, ma ona niejedno imię.  Bardzo często – nieomal potocznie – fotografia podróżnicza jest utożsamiana z fotografią krajobrazową. Podróżuję czyli robię pejzaż, czasem jakiś zabytek. To cząstka. Pełna, żywa relacja z wyprawy,  jeżeli ma zainteresować naszego potencjalnego odbiorcę, musi mieć szereg wątków. Aby  zachęcić czytelnika do poznania swojej relacji fotograf musi opowiadać różnymi obrazami. Muszą  się w niej pojawić portrety, zbliżenia, detale, portrety grupowe, zdjęcia architektury i inne drobiazgi np.  kulinaria.  Na dobry reportaż składają się różne zdjęcia także operujące wieloma różnymi planami oraz różnorodnymi ujęciami- piony, poziomy (tego wymagają wydawcy). Zawsze staram się  przygotować relację w ten sposób, aby w miarę kompletnie opowiedziała o tym, co widziałem. Jednak wiem, że czytelnicy i widzowie (podobnie jak ja) bardzo lubią oglądać życie innych ludzi, więc staram się koncentrować na tego typu przekazach. Dlatego czekam aż na ulicy pojawią się ludzie, aż jakaś osoba zbliży się do budynku. Powiadam, że nic tak nie ożywia zdjęcia jak „czynnik ludzki”. Nawet gdy jest nim kot, pies lub kura :)

[SG]: Jeżeli chodzi o warsztat, to również musisz być wszechstronny.

[MW]: Fotografia podróżnicza wymaga znajomości wielu technik i rodzajów fotografii. Często w trakcie realizacji materiału trzeba improwizować. Gdzieś wymyślić małe studio, bo trzeba zrobić detal,  za chwilę ocieramy się o makro kiedy fotografujemy unikalnego owada lub kombinujemy jak zrobić zdjęcie w ciemnym pomieszczeniu kiedy nie można używać lampy błyskowej np. większość muzeów i wnętrza zabytkowych świątyń. Realizując reportaż nie można popełnić podstawowego błędu, który robi wielu podróżników z aparatem. Przywożą ze swej podróży np. wyłącznie 500 portretów.  Być może jest to interesujący materiał na niewielką wystawę.  Ale ciekawego materiału w kolorowym magazynie nie da się tym zilustrować. Doradzałbym osobom zajmujących się fotografią podróżniczą, aby unikały monotematyczności i powielania jednego kadru w czasie całej swej podróży. Różnorodność jest kluczem do sukcesu.

[SG]: Czasem można spotkać się z opinią, że to nie aparat robi zdjęcia, tylko człowiek. Dlaczego zatem praktycznie wszyscy zawodowi fotografowie posługują się drogim, profesjonalnym sprzętem. Czy rzeczywiście tanim aparatem można uzyskać dobre efekty?

[MW]: Najważniejszą cechą sprzętu dla zawodowca jest niezawodność. Niezawodność najczęściej wynika z dobrych materiałów i technologii. W rezultacie daje to często drogi sprzęt. Jednak także tanim aparatem można uzyskać bardzo dobre efekty.

[SG]: Czyli to jest główny powód, dlaczego zawodowcy mają naprawdę drogie zabawki?

[MW]: Tak. Z mojego punktu widzenia istotne jest to, aby aparat miał uszczelniony korpus. Kurz, piasek, pył, wilgoć to wszystko powoduje, że aparat może ulec awarii. Z kolekcji aparatów, które miałbym wybrać dla siebie szybko wypadają te wszystkie, które nie mają uszczelnionego korpusu. Do tego przydają się dobre obiektywy. Wiadomo że obraz uzyskany na zdjęciu może być na tyle dobry, na ile dobry masz obiektyw. Zatem z jednej strony w miarę dobry korpus z drugiej w miarę dobry obiektyw. Istotną cechą w moim przypadku jest także jego waga. Poruszając się cały dzień, w różnych warunkach nie mogę dźwigać wielkiego i ciężkiego plecaka. Pamiętam, że fotografując nie powinienem zwracać na siebie uwagi. Zatem sprzęt musi być lekki i stosunkowo niewielkich rozmiarów. Dlatego posługuję się na dobrą sprawę sprzętem klasy powszechnie opisywanym jako „dla zaawansowanych fotoamatorów”. Fotografuje głównie Sony Alfa 700. Uszczelniony korpus, a do tego zeissowskie obiektywy, wprawdzie nie uszczelnianie ale  dające obraz dobrej jakości.

Kiedy testowałem duży aparat, z dużym jasnym ale przez to ciężkim obiektywem, po kilku godzinach nie mogłem ruszać nadgarstkami. Do tego stopnia, że wieczorem przy kolacji nie mogłem unieść szklanki do ust. Trzeba zatem pamiętać, że praca fotoreportera to ciągłe przemieszczanie się i nie można mieć ze sobą za dużo sprzętu. Wiem, że większość swoich tematów mogę zrobić w miarę jasnym obiektywem w zakresie ogniskowym 24-120mm.  Zrobię nim zdjęcia wnętrz, szerokie plany ale też zbliżenia i portret itd.

Zatem zawodowcy wybierają sprzęt z punktu widzenia jego niezawodności. Nie może się on popsuć  w newralgicznym momencie. Niezawodność jest cechą. którą każdy fotograf będzie się kierował przy wyborze sprzętu. Drugą rzeczą, jest przywiązanie do marki. Z biegiem czasu każdy przywiązuje do tego jak mu aparat „leży w reku”. Odpowiada mu układ przycisków, sposób obsługi lub realizowanie podstawowych funkcji przez aparat. Nauka klawiszologii aparatu trwa od 3 do 6 miesięcy. Podobnie jest z obiektywami – po pewnym czasie w torbie pozostają 2 ulubione „szkła”, którymi można zrobić każdy temat. Jestem przekonany, że dyskusje o sprzęcie, które zapełniają fora internetowe, zastępują rozmowy o fotografii. Łatwiej jest dyskutować o technologii wykonania migawki niż o tym co jest na zdjęciach. Najczęściej osoby, którzy mają gigantyczną wiedzę o sprzęcie, nie zrobiły jeszcze dobrego zdjęcia. Jak można sugerować komuś wybór obiektywu kiedy się nie ma pojęcia o fotografii – rozumianej przecież jako sztuka. O tym, czy zdjęcie jest interesujące najczęściej nie decyduje wyłącznie jakiś parametr optyczny.

[SG]: Więc przejdziemy do następnego pytania bo ono właśnie dotyczy oceny zdjęć.

[MW]: Jasne

[SG]: To pytanie wynika w zasadzie dyskusji, która kiedyś się pojawiła na naszym forum fotoszopa. Dotyczyła tego, jakimi kryteriami powinno się oceniać zdjęcie. Czy podczas oceny należy brać pod uwagę  warunki w jakich zostało zrobione zdjęcie? Konkretny przykład był taki: Zdjęcie Yeti na śniegu. Wiadomo, że będzie to wyczyn już sam w sobie, Z racji warunków oświetleniowych to zdjęcie może się jednak okazać przepalone. Co jest ważniejsze? Czy fakt zrobienia niecodziennego zdjęcia, czy przepalony śnieg, który technicznie dyskwalifikuje zdjęcie?

[MW]: Każde zdjęcie można ocenić w kilku warstwach np. w warstwie dokumentacyjnej, w warstwie ilustracyjnej czy artystycznej. Zdjęcie Yeti, o którym opowiadasz może być właśnie  fenomenalne pod względem ilustracyjnym czy też dokumentacyjnym. Takie zdjęcia nie do końca podlegają ocenie artystycznej, ponieważ dominuje tutaj inna warstwa. Jeżeli przypatrzymy się zdjęciom, które są powiedzmy sztandarowymi  zdjęciami w historii fotografii to moglibyśmy w wielu wypadkach zarzucić, że nie do końca spełniają warunki estetyczne. Jeżeli jednak bierzemy pod uwagę znaczenie zdjęcia jako dokumentu historycznego albo dokumentację pewnego zjawiska to wtedy to zdjęcie może się nam wymknąć spod oceny estetycznej. W przypadku ‘Yeti na śniegu’ kierował bym się przede wszystkim zapisem zdarzenia. Wtedy niższy nacisk kładłbym na sprawy techniczno-warsztatowe. Chociaż oczywiście trzeba pamiętać, że fotografik czyli ta osoba, która potrafi tworzyć, bardzo często zrobi zdjęcie dobre zarówno pod względem przekazu jak i estetyki. Jednak gazety w pogoni za sensacją publikują zdjęcia zrobione komórką mające zarejestrować zdarzenie, wówczas nie podlega ono jedynie ocenom estetycznym.

[SG] Np. na konkursach typu  WPP, zdjęcia w większości są technicznie doskonałe, ale czasem można by się przyczepić

[MW] Tak, oczywiście że tak. Konkursy fotograficzne mają to do siebie, że zwykle w regulaminach nie do końca opisane są warunki, pod kątem których zdjęcia będą oceniane. Budowane są różnego rodzaju zespoły JURY, które są tak dobierane, aby jeden zwracał uwagę na elementy estetyczne, drugi kierował się kryterium nowości, aktualności czy też kryterium ważności przekazu. Pamiętajmy, że np. fotografia reporterska ma zupełnie inne zadanie niż np. fotografia kreacyjna. Przy tej drugiej ustawiamy kilka osób, modelujemy światła. Natomiast człowiek, który się porusza z aparatem w tłumie w czasie dramatycznych wydarzeń ma zupełnie inne możliwości. Oczywiście, że powinien to pokazać zgodnie z pewnymi zasadami przekazu, narracji. Bo każdy obraz, jeżeli ma być zrozumiany przez widza, to musi być skonstruowany według pewnych zasad. Od najprostszych zasad mocnych punktów, poprzez bardziej skomplikowane rozwiązania. Należy jednak brać pod uwagę to, że zasady nie istnieją tylko po to żeby istniały. Istnieją dlatego, że my jesteśmy przyzwyczajeni do właśnie takiego czytania obrazu. To jest ułatwianie dla odbiorcy odczytywania znaczenia zdjęć. Pamiętajmy, że żyjemy w pewnym kręgu kulturowym, gdzie od paru tysięcy lat mamy podobne koncepcje w przekazie ikonograficznym, w przekazie związanym z warstwą obrazu. Jeżeli chcemy, żeby widz wychowany w tym samym kręgu kulturowym zrozumiał obraz, powinniśmy te zasady stosować. Mamy wówczas możliwość łatwiejszego dotarcia do naszego widza.

[SG] Marku, wiele podróżujesz z racji swego zawodu. Czy po powrocie do domu masz jeszcze chęć i czas na wypad z rodziną, np. na zagraniczne wakacje?

[MW]:  Nieustannie podróżujemy, głównie z żoną, gdyż dzieci, jak wiesz, są już większe i nie zawsze potrzebują opieki rodziców. Jak były mniejsze to zabierałem je na różne wyjazdy, teraz potrzebują więcej kontaktu ze swoimi rówieśnikami. Bardzo często jednak podróżuję z żoną.

[SG]: Robisz zdjęcia podczas swoich podróży wakacyjnych?

[MW]: Tak, robię, ale nie są to zdjęcia o charakterze przygotowania materiału, wypoczynek jest wypoczynkiem.

[SG]: To znaczy, że robisz wtedy zdjęcia dla siebie, tak?

[MW]: Zawsze staram się robić zdjęcia dla siebie, zawsze staram się robić zdjęcia, z których byłbym zadowolony. Nie robię ich zastanawiając się czy będzie z nich cieszył się fotoedytor, wydawca czy osoba, która zamawiała u mnie zdjęcia. Staram się kierować swoim punktem widzenia. Jeżeli uważam, że dzięki zdjęciom udało mi się przekazać ciekawą opowieść o tym miejscu, w którym byłem, to jestem zadowolony. Natomiast zdjęcia, które robię podczas pobytu z rodziną mają charakter rodzinny, dokumentacyjny. Czasami tylko staram się zrobić pobieżną dokumentację miejsca, aby w przyszłości wrócić i zrobić prawdziwy materiał fotograficzny. Aby zrobić dobry fotoreportaż, trzeba jednak poświęcić na to dużo czasu. Wielokrotnie potrzeba kilku wizyt. Nie da się tego zrobić między barem, plażą, a jazdą na sankach. Trzeba szukać tematów, rozmawiać z ludźmi i fotografować. Na wypoczynek od aparatu też jest potrzebny czas. Trzeba chłodno popatrzeć na swoje zdjęcia. Na ich mocne i słabe strony i wyciągnąć wnioski.

[SG]: nie ma takich sytuacji, kiedy żona mówi: weź zostaw już ten aparat, chodź pójdziemy się pokąpać?

[MW]: Nie, trzeba wszystko robić w odpowiednich proporcjach, nie można przeginać.

[SG]:  Jaką rolę Twoim zdaniem w kształtowaniu umiejętności fotografa odgrywa literatura – podręczniki, albumy? Czy podzielasz pogląd, że jednak najlepszym nauczycielem jest wyłącznie praktyka?

[MW]:  Uważam, że jak zwykle potrzebny jest kompromis. Po pierwsze, wydaje mi się, że bardzo często ludzie nie potrafią czytać książek (być może jest to wina autorów). Jednak większość osób zaczynających przygodę z fotografią ma do dyspozycji świetną książkę, której w życiu nie przeczytają  – instrukcję swego aparatu fotograficznego. Współczesne instrukcje z jednej strony oczywiście opisują aparat, ale z drugiej strony są świetnymi podręcznikami fotografii. Jak wiesz, prowadzę kursy fotografii i wiem, że 80-85% uczestników moich kursów nie przeczytało instrukcji do swego aparatu. Więc nawet nie wie co nim może zrobić. Podobnie jest w przypadku przyszłych adeptów fotografii – nie czytają podstawowej książki jaką jest instrukcja aparatu. Ale wydaje mi się, że wiem dlaczego. Zarówno w instrukcjach jak i w książkach, informacje są przekazywane od pewnego poziomu. Najczęściej od poziomu średnio zaawansowania fotografa, który już w momencie lektury musi wiedzieć co to jest przysłona, migawka, co to jest spust, co to jest ogniskowa itd. Wydaje mi się, że dlatego są potrzebne kursy. Aby obcując z nauczycielem, wyjaśnić te pojęcia. Masa ludzi nie ma czasu lub nie potrafi  interpretować znaczeń pojęć poznawanych z literatury. A jak wiesz, na kruchych podstawach jest budowana jest potem miałka wiedza. Osoby nie rozumiejące treści książek potem mówią o nich wyłącznie źle. Natomiast, osoby, które zdobędą podstawową wiedzę, czytają potem mnóstwo książek. Sięgają do nich codziennie, obserwują przykłady w nich zamieszczone, oglądają albumy, które są  dla nich inspiracją, chodzą na wystawy, szukają galerii ciekawych autorów w Internecie. Musi być jednak zachowana pewna kolejność: solidne rozumne podstawy, a  potem budowana na nich pasja. Trzeba też się pogodzić z faktem, że wszystko już zostało sfotografowane. Nie ma rzeczy na świecie, która nie zostałaby sfotografowana. Wszyscy, którzy myślą, że każdy ich strzał migawki „odkrywa Amerykę” bardzo się mylą. Jeżeli przyjrzymy się zdjęciom wielu autorów, które były zrobione 100 lat temu, to poza strojami, które mogą być odmienne od naszych okazuje się, że ujęcia możemy uznać za w pełni współczesne. Uważam, że trzeba dużo oglądać, trzeba wiele czytać, trzeba przyzwyczaić się do myśli, że byli przed nami inni fotografowie (także do tego, że byli on nas lepsi). Dzięki temu, być może zacznie pojawiać się odpowiedź na pytanie: „Czy jest szansa na to abym mógł wnieść do fotografii coś ciekawego, nowego?”.  Przyznaję, że bliska mi jest średniowieczna koncepcja nauki zawodu: mistrz i uczeń. Pojawiał się uczeń u mistrza, najpierw sprzątał, podglądał, trochę ostrugał a dopiero z biegiem czasu dostawał jakiś samodzielny drobiazg do zrobienia i popsucia. Tak stopniowo uczył się zawodu. To był długi proces. Teraz ktoś rano kupi komórkę (przecież ma aparat 5 mln pixeli), a wieczorem chce za swoje zdjęcie otrzymać nagrodę WPP. 

[SG]: tym ma większe pretensje im droższy kupił aparat…

[MW]: Dokładnie. Kontakt ucznia z mistrzem jest niezbędny. Czy to za pomocą kursu, czy książki, nie ma to dużego znaczenia. Jeżeli kupisz książkę za kilkadziesiąt złotych lub album za nieco więcej niż 100 zł ale znajdziesz w nim chociaż jedno zdjęcie lub jedno zdanie, które Cię zainspiruje, to warte były wydania tych pieniędzy. Wystarczy, owo jedno zdanie, które otworzy oczy i zainspiruje do zrobienia ciekawej fotografii. Do wielu rozwiązań nie dochodzi się wyłącznie metodą prób i błędów. Albo dochodzi się tracąc mnóstwo czasu.

[SG]: Mam jeszcze pytanie, które wiem, że nurtuje wielu początkujących fotoamatorów. Jak fotografować ludzi na ulicy? Czy należy pytać fotografowaną osobę o pozwolenie?

[MW]: Mam doświadczenie ze swoich warsztatów, których uczestnicy boją się fotografowania ludzi. Dlatego przygotowałem takie zadania, które ma przełamać tę bojaźń przed kontaktem z innym człowiekiem. Ale to jest chyba ogólny symptom współczesnych czasów – strach przed rozmową z drugim człowiekiem. Nie jestem zwolennikiem reportażu a’la kłusownictwo – wpadnę, zrobię zdjęcie i spadam. Dla mnie przygotowanie reportażu jest połączone z budowaniem pewnego związku (nici zaufania) pomiędzy mną fotografem, a  fotografowaną osobą. Ludzie boją się przede wszystkim tego, że zostaną sfotografowani i pokazani w złym kontekście. Jak wiesz, nikt z nas nie chciałby być opisany w gazecie, że jest brzydki, biedny i chory.  Fotoreportaże powinny pokazywać prawdę o człowieku, ale problemem jest to, że ludzie boją się prawdy. Każdy z nas ma tendencję do minimalizowania swoich wad i równocześnie każdy ma jakiś kompleks. Czasem te kompleksy tak dominują, że nie widzimy swoich pięknych cech. Tak jest z każdą osobą fotografowaną. Najważniejsze, to mieć kontakt z człowiekiem i zacząć z nim rozmawiać. Bo wtedy ci ludzie przyzwyczajają się do ciebie i zaczyna to być ciekawa praca. Oczywiście street photo, czyli fotografia uliczna zakłada, że chodzisz po ulicy i  pstrykasz różnego rodzaju scenki uliczne. Stara i uznana zasada fotografów mówi, że lepiej przepraszać niż prosić. Myślę, że to jest dobra zasada, zrobić zdjęcie, a potem przepraszać osobę, która ma do Ciebie jakieś pretensje. Kiedy pytasz jakąś osobę czy możesz zrobić jej zdjęcie, ona się bardzo często usztywnia, przestaje być szczera w swoim wyrazie. Zaczyna pokazywać jej zdaniem swoją lepsza stronę. Już nie mówię, że lewy profil, ale ustawia się przy samochodzie, domu czy łodzi.  Przygotowując reportaż, jestem zwolennikiem przygotowania długiego zadania, „wgryzienia” się w problem i przygotowanie czegoś naprawdę interesującego, ciekawego, odkrywczego. Przy okazji porządnie, od początku do końca, z poznaniem tematu i osoby, o której opowiadają zdjęcia. Wiesz jakie to jest istotne żeby najpierw  rozmawiać z ludźmi, a dopiero potem fotografować? Na podstawie takiego związku człowiek się przed tobą otwiera, i naprawdę przygotowujesz fantastyczne portrety, fantastyczny reportaż. Nawet jak nie za bardzo znam język, w którym mogę się potencjalnie komunikować, zawsze staram się porozmawiać. Ostatnio robiłem zdjęcia Arabek na pustyni. Generalnie Arabki nie pozwalają się fotografować. One nie znały żadnego języka obcego poza arabskim, ja z arabskim mam duże problemy. Okazało się, że jak „pogadaliśmy”, kiedy pokazałem zdjęcia swoich dzieciaków i żony to i ze zdjęciami nie było problemów. Powstało kila portretów. Jeżeli chcę się robić dobre zdjęcia ludzi trzeba się nauczyć rozmawiać z nimi. Nauczyć się wsłuchiwać w to co jest dla nich ważne. Wtedy powstają prawdziwe opowieść o tych ludziach – ciekawe zdjęcia.

[SG]: skoro jesteśmy przy zdjęciach ulicznych, w Polsce jest prawo, które nakazuje uzyskanie zgody przed  opublikowaniem zdjęć, jak sobie z tym radzisz? Czy zawsze taką zgodę starasz się uzyskać?

[MW]: Czym innym jest fotografowanie, a czym innym jego publikowanie, to dwie różne rzeczy. Ponieważ fotografować możesz wszystko. Zakazy fotografowania są w większości bezprawne. Jeżeli ktoś mówi, że nie możesz fotografować, nawet jakaś służba mundurowa, radzę zapytać na podstawie jakiego paragrafu. Oczywiście trzeba pamiętać, że są przestrzenie gdzie jest zakaz fotografowania. Jeżeli fotografujesz na czyimś prywatnym terenie, musisz mieć jego zgodę – to jest rzecz oczywista. Moim zdaniem trzeba fotografować wszystko, ale jeżeli potem trzeba to zdjęcie opublikować to warto wystąpić o zgodę. Ja mam na to jeden patent. Jeżeli fotografuje jakąś osobę, to zapisuję jej adres i wysyłam jej odbitki. Jeżeli chciałbym potem opublikować te zdjęcia, to już mam kontakt. Mogę zdobyć wtedy zezwolenie pisemne na publikację wizerunku tej osoby. Bo trzeba pamiętać, że nie wszystkie zdjęcia będziesz publikował, prawda? Tak więc nie ma sensu wciskania każdemu dokumentu do podpisu. Trzeba też pamiętać, że to prawo, które obowiązuje u nas, nie obowiązuje w szeregu innych Państw.

[SG]. Powiedz mi Marku na koniec, gdzie można zobaczyć Twoje zdjęcia.

[MW]: Przede wszystkim na mojej stronie internetowej http://www.waskiel.pl/, ostatnio odnowionej, zawierającej nowe galerie, artykuły. Przygotowuję również nowe formy przekazu  – pojawią się na mojej stronie fotokasty.

[SG]: fotokasty?

[MW]: to są takie multimedialne prezentacje zdjęć (zdjęcia + podkład muzyczny lub słowny) taka ciekawa forma prezentacyjna wykorzystująca multimedialne zalety Internetu.

[SG]: Marku dziękuje Ci za rozmowę.

[MW]. Dziękuję.