Twarzą w twarz z obiektywem

“Aparat patrzy w 2 strony” – to motto książki Ricka Sammon’a, która leżała dość długo na mojej półce i z niewiadomej przyczyny zawsze znalazła się inna pozycja warta przeczytania przed nią. Kiedy jednak kilka tygodni temu ponownie mój wzrok zatrzymał się na książce “Twarzą w twarz z obiektywem”, zajrzałem do niej i… odłożyłem po kilku godzinach. Ta książka wciąga.

Rick Sammon to człowiek bardzo energiczny, otwarty, nastawiony na ludzi. Jest autorem 27 książek, ale jak sam twierdzi ta jest jego ulubioną. Specjalizuje się w fotografowaniu zwykłych ludzi w ich codziennym środowisku i sytuacjach. W swojej publikacji zawarł informacje, a w zasadzie porady, przemyślenia i wskazówki poparte własnym doświadczeniem na temat fotografowania ludzi w różnych warunkach – zarówno w świetle zastanym jak i studyjnym, w sytuacjach wyreżyserowanych i naturalnych, na uroczystościach i podczas pracy.

W 49 lekcjach podzielonych na 5 rozdziałów prezentuje najbardziej przydatne i praktyczne wskazówki na temat tworzenia zarówno portretów, jak i zdjęć grupowych i portretów sytuacyjnych. Dowiesz się z nich m.in. o tym co oprócz sprzętu ma wpływ na końcowy efekt. W jaki sposób oddać klimat zdjęcia, jak dobrać odpowiednie tło, jaki przekaz niesie poprzez fotografię układ ciała, rąk czy ubiór. Nauczysz się także jak fotografować w słabym świetle i w nocy, oraz jak kreatywnie wykorzystać lampę błyskową. Dowiesz się dlaczego te i wiele innych elementów omówionych w książce wpływają na finalną fotografię, która według Ricka odzwierciedla też nastrój i emocje fotografa.

Autor namawia też do tego, aby uczestniczyć w tworzeniu zdjęć, a nie tylko rejestrowaniu świata, aby Twoja rola nie ograniczała się tylko do naciśnięcia spustu migawki, ale również do wykonania szeregu drobnych czynności, które będą miały wpływ na efekt finalny.

W ostatnim rozdziale autor swoja uwagę zwraca na postprodukcję. Obróbka zdjęć w komputerze jest według niego równie ważna jak samo fotografowanie i pominięcie tego etapu może często zniszczyć cały wysiłek włożony w przygotowanie ujęcia.

Zastanawiając się czy to książka dla amatora, musze stwierdzić że z cała pewnością tak. Czy profesjonalista się niej czegoś nauczy? Na pewno. Choćby miała to być tylko jedna rzecz, warto aby każdy sięgnął po  nią, niezależnie  czy jest fotografem studyjnym czy imieninowym.

“W kadrze” – poradnik czy pamiętnik?

Joe Macnally , autor książek: Uchwycić Moment i Z pamiętnika lampy błyskowej, napisał we wstępie do książki “W kadrze”  tak:

“Gdyby to był kolejny podręcznik o fotografowaniu – i tak byłby doskonały. Jednak Dzieło Davida przekracza granice pomiędzy ‘przydatnym’ a  ‘inspirującym'”

W kadrze
W kadrze

I jest to, myślę.  esencja tej książki. Autor wielokrotnie podkreśla, że jego zamiarem nie było napisanie kolejnego podręcznika fotografii. Zdaje sobie sprawę że takich podręczników powstało już wiele i że nie jest w stanie napisać nic lepszego. Ta książka miała w zamyśle  stanowić pomost pomiędzy warsztatem, a sztuką.

Dla kogo nie jest ta książka?

Czytając kolejne rozdziały zadawałem sobie pytanie: kto na tej książce nie skorzysta? Skoro nie jest to typowy podręcznik to wydawało mi się że nie jest to książka dla początkujących. Zastanawiałem się jaką w takim razie trzeba mieć wiedzę minimalną, aby korzystać z wiedzy w niej zawartej? Jaki trzeba mieć sprzęt? Czy wystarczy compact, czy może już lustrzanka? I nagle mnie olśniło.

To nie ma najmniejszego znaczenia! To książka dla tych, którzy chcą fotografować! Łącznie z tymi, którzy zakup swego pierwszego aparatu fotograficznego mają jeszcze w planach. Jakiego aparatu potrzebujesz aby skorzystać z rady n.t. fotografowania ludzi”

“Nawiązywanie znajomości w celu robienia osobistych portretów wymaga uprzejmości i doświadczenia. Można się tego nauczyć. Im częściej próbujesz, tym rzadziej ludzie odmawiają, tym więcej zyskujesz odwagi i wiary we własne siły.[…]Początkiem końca starań musi być uprzejmość i szacunek dla innych osób.”

Jaka jest to książka?

Bardzo osobista. David duChemin zajmuje się głównie tematami związanymi z projektami humanitarnymi. Wielka empatia i szacunek dla człowieka – to widać na jego zdjęciach i to można wyczytać z tej książki.  Pobyt w wielu miejscach i wielu sytuacjach musi pozostawić ślad na duszy i charakterze człowieka.  Dzięki temu, czuć, że książka jest dla ludzi i o ludziach.

Zawartość

Autor podzielił książkę na 8 rozdziałów.  W pierwszym  zwraca uwagę na ‘pomysł’ jako element konieczny do powstania dobrego zdjęcia. Pomysł jest odzwierciedleniem naszego stylu, jedni już go mają inni wciąż szukają. Autor namawia jednak aby nie patrzeć na styl jako element stały w karierze fotografia, a raczej jako element rozwoju, cięgle zmieniający się i ewoluujący.

Rozdział drugi zatytułowany “Wewnątrz kadru” traktuje o poszukiwaniu rzeczy istotnej , najważniejszej w kadrze i próbie eliminowania elementów mało istotnych. Autor wręcz przerzuca na fotografa całkowita odpowiedzialność za każdy element kadru. Jeżeli pozwolisz na to aby kadr zawierał element, która psują cały przekaz, miej pretensję tylko do siebie.  Zadaj sobie szereg pytań n.t. tego co widzisz w wizjerze zanim zdecydujesz że warto nacisnąć spust migawki.  Autor dzieli się swoimi metodami kadrowania i zachęca oglądania zdjęć przed ich zrobieniem. Tylko wtedy zdjęcie nie będzie niespodzianką.

W kolejnym rozdziale opowiada o konflikcie mentalnym, który pojawia się w głowach wielu fotografujących:

Rzemieślnik czy artysta? Co jest ważniejsze? Dobry sprzęt czy dobry pomysł?

David duChemin jest przekonany o potrzebie równoważenia obu elementów . Twierdzi wręcz, że “Wielkie fotografie powstają jedynie wtedy gdy wrażliwość i technika spotykają się w połowie drogi”. Jest w tym dużo prawdy, bo co warty jest dobry (drogi) aparat w reku fotografa, który nie ma pomysłu na zdjęcie?

W dalszej części książki znajdziesz czytelniku odpowiedzi na pytanie “jak opowiadać historie”. Autor zachęca tu do odkrywania w sobie  żyłki filmowej – reżyserskiej. Opowiadanie historii za pomocą fotografii jest poszukiwaniem mocnych, a zarazem uniwersalnych tematów (jak w kinie), bo tylko wtedy oddziaływują one na widza w sposób emocjonalny.

Kolejne karty książki poświęcone są fotografii ludzi. Porady tu zawarte bazują na ogromnym osobistym doświadczeniu autora. David duChemin opowiada jak nawiązuje relacje z  obcymi ludźmi, jak odnajduje się w obcych kulturach i nieznanych miejscach.  Jak radzi sobie z odmiennością kulturowa, religijną i obcymi językami.  W końcu jak nawiązuje wspólny język z bohaterami zdjęć, dzięki czemu fotografie wzruszają . Poza typowo  mentalnym sposobem poejścia do fotografii portretowej w książce nie brakuje porad warsztatowych. Autor nie unika tematu doboru obiektywów, kontroli głębi ostrości czy poszukiwania odpowiedniego światła.

W kadrze, to książka wyjątkowa. Autor nie jest nauczycielem, ale ze szczerością opowiada o swoich doświadczeniach. Czyta się ja jak pamiętnik, ale po przeczytaniu dziwisz się jak dużo nowych rzeczy się dowiedziałeś.

Jeżeli już czytałeś “W kadrze” podziel się wrażeniami w komentarzach.

Uchwycić moment; Joe McNally – inna książka o fotografii

Stanąłem przed dylematem. Czy na oficjalnym blog’u księgarni powinienem pisać o książkach? Przecież to wiadomo, że zależy mi na tym, aby książki się sprzedawały, a więc złego słowa o nich napisać nie mogę. Ale przecież nie musze w ogóle pisać o książkach, które nie są tego warte. Postanowiłem zatem, że na tym blogu będę pisać wyłącznie o książkach, które są pod jakimś względem wyjątkowe i będę starał się to robić obiektywnie. Jeżeli uznasz, że przegiąłem z pochlebstwami, pisz śmiało w kometrzach.

Tyle tytułem wstępu.

uchwycmomentNa pierwszy ogień poszła książka pt. “Uchwycić moment” (tytuł oryginału: The Moment It Clicks). Autorem jest Joe McNally, fotograf zawodowy, współpracujący z największymi wydawnictwami na świecie (np. Life, National Geographic), a także wykładowca, nauczyciel fotografowania. Wydawca (Fabryka Słów) reklamuje książkę pod hasłem: PIERWSZA KSIĄŻKA Z WYKŁADAMI O FOTOGRAFII, KTÓRĄ PRZECZYTASZ PRZY KAWIE. Dlaczego przy kawie? Tego narazie nie rozgryzłem, ale przyznać należy, że książkę czyta się świetnie. Napisana jest prostym językiem, często w humorystycznym, a nawet autoironicznym stylu. Autor naprawdę dba o to aby wszystko było jasne  – na koncu książki jest słowniczek, a wszystkie trudniejsze terminy są zawsze wyjaśnione w przypisach.
 
Dlaczego książka jest moim zdaniem wyjątkowa?
  
Bo to jedna z niewielu pozycji, w której autor na przykładzie setki swoich zdjęć opowiada historie ich tworzenia i robi to z wielkim szacunkiem dla czytelnika. Czytaj dalej Uchwycić moment; Joe McNally – inna książka o fotografii