“W kadrze” – poradnik czy pamiętnik?

Joe Macnally , autor książek: Uchwycić Moment i Z pamiętnika lampy błyskowej, napisał we wstępie do książki “W kadrze”  tak:

“Gdyby to był kolejny podręcznik o fotografowaniu – i tak byłby doskonały. Jednak Dzieło Davida przekracza granice pomiędzy ‘przydatnym’ a  ‘inspirującym'”

W kadrze
W kadrze

I jest to, myślę.  esencja tej książki. Autor wielokrotnie podkreśla, że jego zamiarem nie było napisanie kolejnego podręcznika fotografii. Zdaje sobie sprawę że takich podręczników powstało już wiele i że nie jest w stanie napisać nic lepszego. Ta książka miała w zamyśle  stanowić pomost pomiędzy warsztatem, a sztuką.

Dla kogo nie jest ta książka?

Czytając kolejne rozdziały zadawałem sobie pytanie: kto na tej książce nie skorzysta? Skoro nie jest to typowy podręcznik to wydawało mi się że nie jest to książka dla początkujących. Zastanawiałem się jaką w takim razie trzeba mieć wiedzę minimalną, aby korzystać z wiedzy w niej zawartej? Jaki trzeba mieć sprzęt? Czy wystarczy compact, czy może już lustrzanka? I nagle mnie olśniło.

To nie ma najmniejszego znaczenia! To książka dla tych, którzy chcą fotografować! Łącznie z tymi, którzy zakup swego pierwszego aparatu fotograficznego mają jeszcze w planach. Jakiego aparatu potrzebujesz aby skorzystać z rady n.t. fotografowania ludzi”

“Nawiązywanie znajomości w celu robienia osobistych portretów wymaga uprzejmości i doświadczenia. Można się tego nauczyć. Im częściej próbujesz, tym rzadziej ludzie odmawiają, tym więcej zyskujesz odwagi i wiary we własne siły.[…]Początkiem końca starań musi być uprzejmość i szacunek dla innych osób.”

Jaka jest to książka?

Bardzo osobista. David duChemin zajmuje się głównie tematami związanymi z projektami humanitarnymi. Wielka empatia i szacunek dla człowieka – to widać na jego zdjęciach i to można wyczytać z tej książki.  Pobyt w wielu miejscach i wielu sytuacjach musi pozostawić ślad na duszy i charakterze człowieka.  Dzięki temu, czuć, że książka jest dla ludzi i o ludziach.

Zawartość

Autor podzielił książkę na 8 rozdziałów.  W pierwszym  zwraca uwagę na ‘pomysł’ jako element konieczny do powstania dobrego zdjęcia. Pomysł jest odzwierciedleniem naszego stylu, jedni już go mają inni wciąż szukają. Autor namawia jednak aby nie patrzeć na styl jako element stały w karierze fotografia, a raczej jako element rozwoju, cięgle zmieniający się i ewoluujący.

Rozdział drugi zatytułowany “Wewnątrz kadru” traktuje o poszukiwaniu rzeczy istotnej , najważniejszej w kadrze i próbie eliminowania elementów mało istotnych. Autor wręcz przerzuca na fotografa całkowita odpowiedzialność za każdy element kadru. Jeżeli pozwolisz na to aby kadr zawierał element, która psują cały przekaz, miej pretensję tylko do siebie.  Zadaj sobie szereg pytań n.t. tego co widzisz w wizjerze zanim zdecydujesz że warto nacisnąć spust migawki.  Autor dzieli się swoimi metodami kadrowania i zachęca oglądania zdjęć przed ich zrobieniem. Tylko wtedy zdjęcie nie będzie niespodzianką.

W kolejnym rozdziale opowiada o konflikcie mentalnym, który pojawia się w głowach wielu fotografujących:

Rzemieślnik czy artysta? Co jest ważniejsze? Dobry sprzęt czy dobry pomysł?

David duChemin jest przekonany o potrzebie równoważenia obu elementów . Twierdzi wręcz, że “Wielkie fotografie powstają jedynie wtedy gdy wrażliwość i technika spotykają się w połowie drogi”. Jest w tym dużo prawdy, bo co warty jest dobry (drogi) aparat w reku fotografa, który nie ma pomysłu na zdjęcie?

W dalszej części książki znajdziesz czytelniku odpowiedzi na pytanie “jak opowiadać historie”. Autor zachęca tu do odkrywania w sobie  żyłki filmowej – reżyserskiej. Opowiadanie historii za pomocą fotografii jest poszukiwaniem mocnych, a zarazem uniwersalnych tematów (jak w kinie), bo tylko wtedy oddziaływują one na widza w sposób emocjonalny.

Kolejne karty książki poświęcone są fotografii ludzi. Porady tu zawarte bazują na ogromnym osobistym doświadczeniu autora. David duChemin opowiada jak nawiązuje relacje z  obcymi ludźmi, jak odnajduje się w obcych kulturach i nieznanych miejscach.  Jak radzi sobie z odmiennością kulturowa, religijną i obcymi językami.  W końcu jak nawiązuje wspólny język z bohaterami zdjęć, dzięki czemu fotografie wzruszają . Poza typowo  mentalnym sposobem poejścia do fotografii portretowej w książce nie brakuje porad warsztatowych. Autor nie unika tematu doboru obiektywów, kontroli głębi ostrości czy poszukiwania odpowiedniego światła.

W kadrze, to książka wyjątkowa. Autor nie jest nauczycielem, ale ze szczerością opowiada o swoich doświadczeniach. Czyta się ja jak pamiętnik, ale po przeczytaniu dziwisz się jak dużo nowych rzeczy się dowiedziałeś.

Jeżeli już czytałeś “W kadrze” podziel się wrażeniami w komentarzach.

5 odpowiedzi do ““W kadrze” – poradnik czy pamiętnik?”

  1. cześci wam .
    Kupiłem tą książkę ale jeszcze nie zaczołem czytać  myślę że już za pare dni się wtajemniczę w tom książkę .

  2. Ksiązka jest bardzo sympatyczna. Wiele przekazuje. Człowiek zdaje sobie sprawę że fotografia nie musi być zdjęciem lecz czymś więcej. Gorąco polecam!

  3. Książka bardzo ciekawa, przeczytałem w dwa dni i myślę że częściej będę do niej wracał. Moim zdaniem jest to pozycja godna polecenia ludziom którzy już mają jakieś pojęcie o technicznym aspekcie gdyż traktuje ona raczej o artystycznych podstawach kreowania kadrów i bez znajomości zagadnień technicznych niektóre rozdziały będą niezrozumiałe

  4. Ta pozycja trafila do mnie jako prezent od Mikolaja ;), domyslam sie ze bylam grzeczna w ubieglym roku skoro obdarowal mnie takim rarytasem. Ja jej nie przeczytalam, ja ja po prostu polknelam i bardzo goraco polecam wszystkim. Juz w kilka dni po przeczytaniu wrocilam ponownie do ktoregos z rozdzialow i wiem, ze bede jeszcze nie raz wracac :)

  5. Marzę o umiejętnościach chociażby zbliżonych w połowie – do tych, jakie posiada ten autor. Chodzi mi o umiejętności interakcji z obcymi sobie ludźmi. Eh!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *